StartDzieciarniaTatuś naprawi

teddy 242831 1920

Zderzak odpadł od samochodu? Koparka się popsuła? Świnka Peppa straciła rączkę? Nie ma problemu... Tatuś naprawi. Każde z naszych dzieci wierzy w "moce" tatusia. Tatuś jest niczym demiurg, który może naprawić wszystko, co się popsuło. Co tam naprawić... Jak będzie trzeba, to stworzyć od nowa! Tatuś wszechmogący ;) Mama też coś tam może, ale tatuś... To jest po prostu TATUŚ! :)

Dzieci są niesamowite... Zachwyca mnie i pasjonuje ta ich ufność i wiara w rodziców. To jest takie naturalne, proste, chciałoby się powiedzieć: zwyczajne. A jednocześnie nadzwyczajne właśnie. I tylko dzieci tak potrafią. Oby każde dziecko mogło w pierwszych latach swojego życia ufać swoim rodzicom... Dla naszych łobuzów jest tak oczywiste, że tata potrafi naprawić wszystko. Rano wschodzi słońce; powietrze jest potrzebne do oddychania; tata naprawi. A co, jeśli nie...? To niemal jak koniec świata. Niemal. Bo zaraz potem jest, że tata kupi nowe. Co prawda, tata wcale nowego nie kupuje, ale... samo przekonanie, że byłoby to możliwe, ratuje ten dziecięcy świat przed rozpadem :)

Wiadomo, że przychodzi taki dzień, że rodzice tracą swoje "nadprzyrodzone moce". Całus mamy przestaje magicznie leczyć, tata nie jest w stanie po raz setny przykleić odpadającej części ulubionej zabawki. Szybko mija ten cudowny czas, kiedy dla dzieci jest się całym światem... I przychodzi inny czas - dziecko potrafi odpyskować, skomentować, skrytykować mamusię, czy tatusia. Może to nawet wkurzać jak diabli, ale... Ale i ten czas ma swój urok. Kiedy Ma. rzuci czasem jakimś tekstem, to zatyka mnie zupełnie. Nie, nie dlatego, że taki niegrzeczny, czy wredny ten tekst. Zaskakuje mnie, że jest już taka duża, że ma wyrobione zdanie na wiele tematów, że potrafi odpowiedzieć błyskotliwie, czasem z ogromnym poczuciem humoru. Sz. i najmłodsza Mi. też jej nie ustępują. Gadane mają... (nie wiem po kim, chyba po babci...) :)

Mam nadzieję, że niezależnie od kolejnych etapów życia naszych dzieci, coś z tego "tata naprawi" w nich zostanie i nawet, kiedy już będziemy "starymi"*, to zawsze będą wiedzieli, że mogą z nami porozmawiać i nam zaufać.

*Nie mam zielonego pojęcia, jak teraz młodzież na rodziców mówi. Kiedy pracowałam w szkole, byłam na bieżąco, ale to było tak dawno, że zmieniło się pewnie z 10 razy.