StartDzieciarniaSyn cierpi i popija...

RzekaNo cóż... Syn cierpi. Tak powiedział, kiedy jego starsza siostra stwierdziła, że nie cierpi sosu. Takiego do pizzy. Kiedyś sos czosnkowy jadła łyżeczką, a teraz nie cierpi...? No cóż... Panta rhei... Za to syn "cierpi" sos. Dodał jeszcze, że biały i czerwony. Dobre dziecko :) Pociesza mamę. Zawsze to miło wiedzieć, że nie tylko mąż z apetytem zjada to, co dostanie na talerzu :)

Mąż zawsze jest podejrzany. Żonie się zdaje, że tylko przyjemność chce jej sprawić i tak se gada, że dobre i zjada z uprzejmości ;) Żona podejrzewa, bo żona widziała, jak zjadał rzeczy, które jadalne stanowczo nie były. I stwierdzał, że się nadają do jedzenia. Z drugiej strony, to mąż właśnie odkrył przed żoną kilka cudownych smaków. Khaki. Mmmm. Mniam - jak mówi najmłodsze dziecię. Cudowny owoc. Stanowczo polecam. Pomelo. Też owoc. Też cudowny. Uzależniający. A jeszcze bardziej uzależniający był hummus. To też zawdzięcza żona mężowi :) Może więc mąż jednak smak wyrobiony ma i można mu wierzyć, że jak mówi "dobre", to dobre...?

Ale wracam do syna. Wiemy, że "cierpi". No i niestety popija. Wszystko popija. Sokiem. Jabłkowym. Popija więc sokiem płatki z mlekiem. Popija rosół. Sokiem rzecz jasna. Jabłkowym. Popija pomidorową i buraczkową. Popija kanapki, makarony, ziemniaki, ryż i kaszę. Wszystko. A my nieszczęsni nie możemy go tego oduczyć... Bez soku nawet nie tknie jedzenia.  A wiadomo, że popijanie zdrowiu nie służy... I dziś rano popijał. Sokiem. Jabłkowym. Ale... drugiego śniadania nie popił. I obiadu nie popił... Coś się zmienia... Panta rhei...?

P.S. Swoją drogą to fantastyczna sprawa tak obserwować rozwój mowy u dziecka i to, jak wykorzystują znane sobie słowa, czy zwroty. Jak potrafią je przetworzyć do wlasnych potrzeb :)